Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Na skutek pandemii wiele krajów wprowadziło nakaz pozostania w domu. Wyjść można tylko do pracy, po żywność czy leki i w bardzo uzasadnionych sytuacjach życiowych. Nigdy tak długo ludzie nie byli zmuszeni do pozostawania w tak ostrej izolacji. Atak koronawirusa jednoznacznie pokazuje, że na całym świecie najbezpieczniejszym miejscem jest własny dom i kochająca się rodzina, która pozostaje zjednoczona. To kryterium spełnia tylko tzw. rodzina tradycyjna, która jest oazą domową dającą gwarancję ocalenia przed chorobą, a nawet śmiercią.

Ludzie zamknięci w domowym zaciszu, w mniejszej lub większej przestrzeni, z konieczności muszą przebywać ze sobą przez dłuższy czas, znacznie dłuższy niż święta czy wakacje. To wyjątkowa okazja, gdy pojawia się czas dla siebie nawzajem czy dla dzieci. To wielkie wyzwanie i sprawdzian dla naszych rodzin, a jednocześnie szansa na odnowienie relacji, bycie razem, troszczenie się o siebie nawzajem.

Niedawno jeden z liderów Lewicy ogłosił, że należy wprowadzić specjalną antyprzemocową akcję, aby ratować ludzi, którzy rzucają się sobie do gardeł, biją, piją i marzą o rozwodzie. Mówił o rodzinach patologicznych. Jednak teraz nawet w tzw. nowoczesnych rodzinach, gdzie na co dzień króluje egoizm i przemoc, ludzie muszą ze sobą wytrzymać przez dłuższy czas i sami rozwiązywać swoje problemy. Nie można tak po prostu sobie „odejść w siną dal” czy wyrzucić kobietę z dziećmi na ulicę. Trzeba weryfikować swoje plany; jest czas na rozmowę i przemyślenia. Muszą sami rozwiązywać swoje problemy i jakoś się dogadywać.

Nawet komentatorzy z pism i portali wrogo nastawionych do tradycyjnej rodziny przyznają, że blokada codziennej aktywności i konieczność do pozostania w domu zmuszają ludzi do powrotu ku tradycyjnym rodzinnym wartościom i zachowaniom. Nawet w finansowanej przez Sorosa „Otwartej Demokracji” autorka, która twierdzi, że nadszedł czas na ostateczne zniesienie rodziny, przyznaje, że rzeczywistym skutkiem koronawirusowej blokady jest wzmocnienie rodziny tradycyjnej. W przeciwieństwie do „nowych form rodziny” tradycyjna rodzina wcale nie jest tak wyjątkowo podatna na wykorzystywanie i przemoc, co umiejętnie lansują lewicowe media. Wręcz przeciwnie, przemoc w rodzinie jest typowa dla „alternatywnych struktur rodzinnych”. Faktem jest, że dzieci są najbardziej narażone na wykorzystywanie i przemoc w niepełnych rodzinach, gdzie matka wychowuje je, żyjąc w konkubinacie z kolejnymi mężczyznami.

Powrót do tradycyjnych wartości w rodzinach najlepiej widać, gdy zamknięci w swoich domach Włosi, trzymając się za ręce, wychodzą na balkony, pozdrawiają się, modlą i razem śpiewają tradycyjne, narodowe pieśni, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu śpiewano w rodzinnym gronie. Były to (i są teraz) miłe chwile bycia razem, a jednocześnie odbudowywanie tradycji rodzinnych. Dzieci i młodzi, którzy obecnie to przeżywają, nigdy o tym nie zapomną.

To całkowicie zrozumiałe, że rodzice martwią się obecną sytuacją i denerwują zachowaniem dzieci, które dostają „małpiego rozumu”, zamknięte na dłuższy czas w małej przestrzeni. Ta sytuacja jest sprawdzianem dla relacji w rodzinie, szansą na odbudowanie relacji, pogłębienie więzi. Teraz jest na to czas! Tę szansę najlepiej wykorzystują kochające się rodziny, gdzie funkcjonuje pełne zaufanie do siebie nawzajem, zrozumienie potrzeb i inności oraz wzajemna pomoc. Chrześcijańskie rodziny, zbudowane na sakramencie małżeństwa, mogą się także odwoływać do płynącej z niego łaski.

Wielu ludzi podjęło olbrzymi wysiłek, aby w okresie zagrożenia za wszelką cenę wrócić do swoich rodzin. Wielu Polaków skorzystało z możliwości powrotu do domu z różnych stron świata. Tutaj czują się bezpieczni i mogą przeżywać ten czas ze swoimi bliskimi i troszczyć się o nich.

Obserwujemy ostatnio dużą solidarność społeczną. Młodsi pomagają starszym sąsiadom, zgłaszają się jako wolontariusze, opiekują się chorymi, chociaż także im grozi poważna choroba. Wielu młodych Włochów pracuje jako wolontariusze, pomagając chorym, bez ich pomocy wielu chorych nie uzyskałoby żadnej pomocy.

Wiele osób obawia się o bezpieczeństwo swoich starych rodziców. Pilnują, aby nie musieli opuszczać domu, wszystko czyszczą i sterylizują. Troszczą się o nich, pomagają, są obecni, bardziej otwarci i serdeczni. Rodzina wielopokoleniowa przez tysiące lat była bogactwem ludzkości. Obecne zagrożenie powoduje, że więzi rodzinne się zacieśniają, stare konflikty przestają być istotne. Ludzie z różnych pokoleń zbliżają się do siebie. Wszyscy i starsi, i młodsi, i najmniejsi razem we wspólnocie rodzinnej czują się najbezpieczniej.

W tradycyjnej rodzinie obowiązuje podział ról i specjalizacja. Dzielimy się obwiązkami i jest to całkowicie naturalne i bardziej efektywne. Robimy to nie dla osobistej korzyści, ale dla dobra wspólnego. W okresie przygotowań do świat Wielkanocy takich zadań i czynności jest w domu sporo. Przygotowywanie świątecznych potraw, porządki, ustawienie świątecznego stołu to znakomita okazja do wspólnej, ale zróżnicowanej aktywności. Nikt się nie nudzi, każdy ma swoje zadania do wypełnienia. Wtedy wszyscy czują się akceptowani i potrzebni, a najwięcej zyskują dzieci, które w tych przygotowaniach aktywnie uczestniczą.

Z pewnością rodziny mogą być dysfunkcyjne, a nawet toksyczne. Czyż jednak agresja, przemoc i brak wzajemnego szacunku nie pojawia się również w miejscach pracy, w szkołach czy klubach sportowych? Niektóre organizacje pozarządowe usiłują odwoływać się lub tworzyć struktury wzorowane na rodzinie. Jednak żadna z tych organizacji, nawet mimo usilnych starań, nie może nikomu zaoferować rodzinnego domu. Tej wyjątkowej oazy, gdzie każdy może czuć się u siebie, zachowywać swobodnie i czuć się bezpiecznie wśród tych, których kocha. Poczucie solidarności pomiędzy członkami rodziny jest wzmacniane nie tylko przez wspólne doświadczenia, ale także przez historię rodziny, jej korzenie sięgające daleko w przeszłość. O tym też warto rozmawiać, wspominać, opowiadać. Teraz mamy na to czas.

Samotność może prowadzić do poważnych chorób, depresji, a nawet do myśli samobójczych. Ci, którzy nie mają kochającej się rodziny, są w wyjątkowo trudnej sytuacji. Starajmy się o kontakt z nimi. Teraz nie wolno nam ich odwiedzić, ale można na przykład połączyć się za pomocą komputera i nie tylko słyszeć, ale także widzieć się na żywo na przykład podczas wielkanocnego śniadania.

Wykorzystujmy ten czas przymusowego pozostawania w naszych domach na wzmocnienie więzi i tradycji rodzinnych. Tyle jest przecież możliwości: wspólna praca na rzecz domu, gry i zabawy, opowiadanie starych historii rodzinnych, przygotowywanie posiłków i razem zasiadanie przy stole, wspólna modlitwa.

Nie izolujmy się całkowicie, siedząc cały dzień przed komputerem i zamiast rozmawiać z najbliższymi wylewać swoją frustrację przez Internet.

 

Źródło: Life Site News, opracowanie własne – 8 kwietnia 2020 r.