Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Justin Danhof, amerykański ekspert w zakresie aktywizmu korporacyjnego, przez wiele lat związany z Narodowym Centrum Badań Polityki Publicznej USA, zwraca uwagę na wymuszanie poparcia finansowego dla usług aborcyjnych udzielanego przez bogate korporacje. Te bogate amerykańskie marki finansują proaborcyjnych polityków oraz programy zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego, co ma olbrzymie znaczenie zarówno na niwie decyzji i wyborów politycznych, jak i praktyki społecznej. Tą ścieżką płyną obecnie setki miliardów dolarów.

Danhof postanowił zwrócić na to uwagę, ponieważ niektóre z amerykańskich wielkich firm zaczynają odgrywać dużą rolę w obecnej konfrontacji na temat aborcji. Ostrzega, że wielu akcjonariuszy „pro choice” już wpływa na działania tych wielkich korporacji w kierunku wsparcia propozycji lewicowych.

Zwraca uwagę, że dyrektorzy generalni 30 największych firm w USA już odczuwają mocną presję w tej dziedzinie. Zrobiono to w bardzo prosty sposób – na początku bieżącego roku grupa inwestorów, dysponująca setkami miliardów dolarów aktywów, zażądała od zarządów poszczególnych wielkich firm, aby zadeklarowały, w jaki sposób odnoszą się do promowania „opieki zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”. Jak wiadomo, w tym sformułowaniu ukryta jest promocja aborcji na życzenie.

To pierwszy krok, twierdzi Danhof: - Najpierw zachęcają do wydania oświadczenia na temat stosunku firmy do aborcji. Później, gdy już wiedzą, kto aborcję popiera, zwracają się o dofinansowania przypominając, że pieniądze te można odliczyć od podatku dochodowego od osób prawnych. Ale jeżeli wytropią jakąkolwiek firmę, która wspiera ochronę życia, starają się ją zniszczyć, albo co najmniej ograniczyć jej dochody. Cel jest prosty, chodzi o uciszenie tych, którzy chcą wspierać polityków opowiadających się za życiem, których lewica bardzo nie lubi.

Niestety strona pro-life nie dostrzega tej fali nacisków i pozostaje uśpiona. Najwyższa pora zacząć akcję odwrotną.  Danhof podkreśla, że obecnie po raz pierwszy od roku 1973, gdy zalegalizowano aborcję w USA, przedstawiciele inwestorów osobiście udają się do zarządów korporacji i domagają się od nich zaangażowania po stronie wspierającej aborcję.

Często wymuszane są uchwały akcjonariuszy, które obligują zarządy do kierowania wsparcia w określonym kierunku. Pięć korporacji jest pod presją takich grup jak, „As You Sow”, jedna przez Macy’s i jedna Progressive (Firma Ubezpieczeniowa). – Przesłanie jest jasne: uczestnicz w debacie na temat aborcji, wejdź na naszą stronę, poprzyj nas albo to my znajdziemy do ciebie. Ostatecznie celem są wielkie pieniądze oraz wpływanie na tonację  całej debaty politycznej – podkreśla Danhof. I dodaje: - Lewica lubi uciszać konserwatywne i chrześcijańskie głosy, ponieważ nie chcą dyskutować z ich tezami i nie aprobują tego, co znajduje się w ich programach. Uciszenie wszelkiego oporu, to jest zasadniczy cel.

 Shelley Alpern z Rhia Ventures zwraca uwagę, że ok. 40 dużych korporacji bezpośrednio finansuje Planned Parenthood, największego dostarczyciela usług aborcyjnych w Ameryce. Można by sądzić, że ci liberalni działacze są zadowoleni ze swojej pozycji w korporacyjnej Ameryce – dodaje – tak jednak nie jest. Składanie deklaracji przez zarządy firm im nie wystarcza. Twierdzą, że lobbing i wkłady polityczne, które ostatecznie finansują kampanie wyborcze prawicowych polityków lub grupy popierające ograniczenia aborcyjne, implikują firmy. Warto na to zwrócić uwagę.
Najlepiej widać to na przykładzie firmy Macy's, która obecnie zamyka setki sklepów i zwalnia tysiące pracowników. – Zarządy firm nie będą angażować się i czegokolwiek finansować, tym bardziej w kontrowersyjnej debacie na temat aborcji, jeżeli nie mają konkretnego powodu – argumentuje Danhof. Muszą jednak brać pod uwagę stanowisko swoich akcjonariuszy. Jeżeli nacisk przychodzi tylko ze strony liberałów i zwolenników aborcji, którzy ich popierają, robią to czego się od nich oczekuje, tym bardziej, że niczego nie słyszą ze strony obrońców życia.

Danhof zachęca więc Amerykanów stojących po stronie pro-life, aby jeżeli są akcjonariuszami Marcy’s, kontaktowali się z zarządem tej firmy i jednoznacznie dawali do zrozumienia, że będą protestować przeciwko popieraniu aborcji, a firma powinna nadal  sprzedawać towary, których chcą ludzie i poprawiać wydajność, nie zwalniać więcej pracowników i nie zamykać kolejnych sklepów.

Firmy mogą i powinny pozostawać neutralne w wojnach kulturowych. Jest to możliwe, jeżeli nacisk społeczny będzie równomierny z obydwu stron,

 

Źródło: Life News Note, opracowanie własne – 28 lutego 2020 r.