Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Gunnar Schupelius jest znanym ze swojego zaangażowania pro-life protestanckim dziennikarzem. Prowadzi własny blog i pisze do gazety BZ jest pod nieustannym „ostrzałem” feministek. Są na niego wściekłe, bo „każdego roku promuje Marsz dla Życia w Berlinie, skupia wokół siebie przeciwników aborcji i jednoznacznie mówi, co myśli o kobietach i o rodzinie”. Agresywność tych środowisk na forum publicznym narasta z każdym rokiem i staje się tak duża, że większość ludzi zaangażowanych w ruch obrony życia i rodziny jest zmuszona dla bezpieczeństwa do nieujawniania miejsca swojego zamieszkania.

Tym razem w sylwestrową noc 31 grudnia 2019 r. został podpalony samochód Schupeliusa. Spłonął prawie całkowicie!

To nie był pierwszy atak na tego dziennikarza. Jego apele i zachęty do przyjścia na Marsz Życia w Berlinie doprowadzają środowiska anty-life do furii. Udało się im już zaskarżyć jego działalność medialną, co doprowadziło do skazania go za zapraszanie na ostatni Marsz Życia do Berlina (!) Nie spodobała się im także działalność charytatywna Schupeliusa, gdyż jak stwierdzili gardzą tymi, którzy pomagają tylko tym, którzy dostosowują się do hetero-normatywnego światopoglądu. Tak więc – albo dla nich, albo dla nikogo!


Do odpowiedzialności za ten atak przyznała się Feministische Autonome Zelle. – Dzisiaj podpaliliśmy jego SUV-a  – stwierdziła przedstawicielka tej grupy i z satysfakcją ujawniła w mediach miejsce jego zamieszkania, dodając, że mieszka on tam razem ze swoimi dziećmi. Jest to oczywista metoda zastraszania. 

Ta sama ekstremistyczna grupa feministyczna wcześniej (27 grudnia) zaatakowała kościół ewangelicki w Tybindze. Nie jest jednak skłonna do przeproszenia za stosowanie przemocy.

Atak na Schupeliusa spotkał się z powszechnym potępieniem. Zarówno duchowni protestanccy, jak i biskupi katoliccy, wydali oświadczenie stwierdzając, że była to próba użycia przemocy w celu zastraszenia osób o odmiennych poglądach. Przewodniczący Niemieckiego Związku Dziennikarzy zgodził się z tym, stwierdzając  na Twitterze, że ten napad ze strony feministek stanowił obrzydliwy atak na wolność słowa i mediów.

Zwiększona agresja przeciwko ruchowi obrońców życia i rodziny może być częściowo spowodowana faktem, że ruch pro-life rośnie w całej Europie. W dorocznym Marszu  Życia w Berlinie z każdym rokiem bierze udział więcej osób. W ubiegłym roku szło w nim 8 tys. uczestników. Stał się największym wydarzeniem pro-life w całych Niemczech, które nie da się „wcisnąć pod dywan. Niemniej konfrontacja wywoływana podczas tego marszu przez niezwykle agresywne i wulgarne grupy LGBT i zwolenników aborcji jest ogromna.

Więcej informacji na temat Marszu Życia w Berlinie TUTAJ

Marsze te zresztą stają się coraz bardziej popularne w Austrii, a liczba uczestników podwoiła się. W Holandii w Marszu Życia uczestniczyło 15 tys.  osób, a w Bratysławie 50 tys., w Irlandii Północnej 20 tys. i ponad 1 tys. osób w Szwajcarii. W Polsce marsze odbywają się w różnych miastach i bierze w nich udział łącznie ok. 200 tys. osób.

Przeciwnicy nie mogą zrozumieć, jak to się dzieje, że nie wszyscy zaakceptowali założenia rewolucji seksualnej i mają odwagę bronić życia, małżeństwa kobiety i mężczyzny, założonej przez nich rodziny oraz swoich dzieci. Odpowiadają więc w najbardziej typowy dla siebie sposób – bezwzględną agresją.

 

Źródło: LifeSiteNews, opracowanie własne - 6 stycznia 2020 r.